Kategorie: Wszystkie | foto | gadu gadu | harold | sms
RSS
poniedziałek, 03 marca 2014

Byliśmy w Katowicach.

Zostałam zawieziona, zameldowana w hotelu, a potem doprowadzona na koncert.

Dobrze mi.

 

A gdzieś między zjazdem na Łódź a Częstochową:

 

- Znalazłam w czasie porządków płytę, mogę włączyć i sprawdzić co na niej jest?

- Jasne. Tylko mam nadzieję, że to jakaś dobra muzyka, bo ostatnio mam niedobór.

Włączyłam. Popstrykałam. Posłuchałam.

Płyta okazała się prezentem otrzymanym jakiś czas temu w dziwnych okolicznościach. Wyjęłam płytę z odtwarzacza.

- Jeśli masz do tego sentyment, to sobie ją zachowaj, będziesz miała co słuchać w samochodzie.

- Chyba nie mam sentymentu... Za to mam doła po wysłuchaniu jej.

Szyba po mojej prawej stronie opuściła się. Płyta została wyjęta z ręki... I pofrunęła w kierunku zaokiennym.

- Ktoś musiał podjąć męską decyzję. Teraz ja Ci coś puszczę.

Przyznaję się. Poryczałam się jak baba.

13:41, ruda-baba
Link Komentarze (3) »
piątek, 07 lutego 2014

 

Wstawiłam do piekarnika masę biszkoptową. Zerkam czy nie wybuchnie. Taki mój 'pierwszy raz'.

 

Karpatka wyrosła, ale opadła. Krem za to wyszedł przepyszny.

 

Pieczenie szarlotki poszło dosyć sprawnie, pomimo braku odpowiedniej blaszki do pieczenia. 

 

Prezent w postaci silikonowej foremki do pieczenia tarty był jednym z najlepszych ostatnio. Dzięki niemu szpinak stał się jadalny.

 

Piekarnik włączony niemal bez przerwy.

 

Pachnie domem. 

13:31, ruda-baba
Link Komentarze (2) »
wtorek, 21 stycznia 2014

Dużo łatwiej byłoby mi pisać (nawet regularnie) gdybym nie miała problemów z logowaniem się do serwisu...

 

Przy okazji dzisiejszej rozmowy telefonicznej:

- Pamiętasz, że dziś Dzień Babci?

- Pamiętam Mamo, już się zryczałam dzisiaj... Jak samochód będzie naprawiony, to pojadę na cmentarz...

- No dobrze... A ja czemu jeszcze nie jestem babcią?

- Popracuję nad tym. Obiecuję. Póki co mogę podrzucić Ci Antonia i Banderasa.

 

Zaraz po tym jak się rozłączyłam stało się dla mnie nie jasne czy mam pracować nad pojawieniem się potencjalnych wnuków, czy nad 'transportem' Rodzicielki na cmentarz... Dopytam się przy okazji.

 

Przybyło dwóch domowników w formie kocio-futrzasto-puchatej. W związku z tym troje dorosłych ludzi (w tym ja) spędza większość czasu w garażu, gdzie kociaki zostały zainstalowane. Cyrk.

niedziela, 05 stycznia 2014

Cytuję:

 

"W Rudej lubię wszystko, jest wredna i złośliwa, ale zarazem jest taka miła i zabawna. Polubiłam ją jeszcze zanim do samochodu wsiedliśmy jadąc na koncert..."

 

Koniec cytatu.

 

Ojjj, no lubię jak ktoś czasem posmyra moje ego ;)

sobota, 04 stycznia 2014

- Ludzie to wstydu nie mają...

- Jak to???

- Przychodzą robić zakupy do marketu, zabierają ze sobą na te zakupy takie ładne dzieci, żeby inni im zazdrościli...

 

To by było na tyle, jeśli chodzi o instynkty rodzicielskie.

 

Albo jeszcze...

 

- Cześć Mamo!

- No cześć... Czy to, że ostatnio tak mało kiedy Cię widuję to znaczy, że się wyprowadziłaś?

- No prawie.

- Ale powiesz mi wcześniej, tak żebym mogła się pożegnać?

- Zamierzam.

 

Mam wrażenie, że Rodzicielka czeka z niecierpliwością na ten moment ;)

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Poranek bardzo wczesny, coś koło 5 rano. Usiadłam na łóżku. Zimno. Owinięta w kołdrę staram się zmobilizować do wstania. Z tęsknotą przeogromną zerkam w stronę poduszki...

- A co ta moja poduszka taka przesunięta na sam środek łóżka, a rafałowa zepchnięta na sam brzeg??? - pomyślałam, ale zaraz o tym zapomniałam, bo trzeba było się szykować błyskawicznie. Zeszłam na dół, na śniadanie.

- Wyspałeś się?

- Nie mogłem zasnąć wczoraj. - poskarżył się R.

- A czemu? - w pierwszym momencie nie bardzo załapałam o co chodzi.

- Bo musiałem stoczyć walkę z Tobą. - że co? że jak???

- ???- wydawało mi się, że dość szybko zasnęłam i nic takiego nie pamiętam.

- Raz podbitego terytorium nie oddajesz łatwo, a wczorajszą ekspansję przeprowadzałaś błyskawicznie za każdym razem kiedy próbowałem się ułożyć w innej pozycji.

- Yyyyy... Serio?

- Musiałem walczyć o każdy centymetr łóżka.

 

Coś czuję, że następnym razem skończy się to wydzieleniem mojego łóżkowego terytorium drutem kolczastym... Ehh.

poniedziałek, 23 grudnia 2013

- Uwielbiam robić z Tobą zakupy - powiedział R. gdzieś pomiędzy mrożonkami a nabiałem.

- Czemu?

- Bo nie możesz mi się zgubić w markecie. Te Twoje rude włosy widać z daleka.

 

Bilans przedświąteczny wygląda tak, że odkurzyłam i umyłam jakieś 200 (słownie: dwieście) metrów kwadratowych podłóg, ubrałam dwie choinki, upiekłam trzy serniki, na zakupach w marketach byłam jedyne sześć razy, a pralka chodzi chyba bez przerwy już trzeci dzień. Odstawiłam też jeden samochód do myjni, bo na samoobsługową zabrakło siły.

 

Zostało zapakować prezenty i zakończyć zombie-apokalipsę kuchenną. Potem poproszę o dobicie.

 

- Rozmazałaś sobie makijaż.

- Co? Gdzie? Jak?

- Pod oczami, zobacz sobie.

- Mamo... To nie makijaż.

- Masz takie cienie pod oczami?!

- Zmęczona trochę jestem.

 

No jestem.

 

Na szczęście jutro o całym zmęczeniu zapomnę i będę już tylko chłonąć całą powierzchnią ciała świąteczną atmosferę. I pierogi.

czwartek, 12 grudnia 2013

Na dwa lata przed zmianą dwójki na trójkę na moim osobistym liczniku, stwierdzam u siebie głuchotę. Problemy ze słuchem posiadam coraz większe. Na stałe w moim słowniku zagościły zwroty typu 'coooo?', 'co mówisz?', 'weź powtórz'. Co dziwne, stosowane są głównie pod adresem R. Głuchota wybiórcza, czy jak?

Coś około północy. Sypialnia. Ciemno jak... Bardzo ciemno. Stęsknieni oboje, po kolejnej delegacji, nadrabiamy zaległości... w rozmawianiu. Przytulona, ułożona, opatulona kołdrą, słucham opowieści szeptanych do ucha.

 

- Co mówisz? Cooo?

- Cicho kobieto, sprośne rzeczy Ci opowiadam...

 

Niestety dalsze słuchanie było niemożliwe z powodu głupawki.

 

PS.

Próba otwarcia Poradni kluczykami od auta zakończyła się fiaskiem. Jestem zdegustowana tym faktem.

wtorek, 10 grudnia 2013

Wbiegam do domu w przerwie między jednym klientem a drugim. Odległość 500 m między domem a Poradnią - mistrzostwo świata!

Zatem wbiegam do domu, a tam... W piekarniku pieką się pierniki, 'słychać' je już na klatce schodowej. W pokoju, na kaloryferze suszą się plasterki pomarańcza, które będą wieszane na choinkę. Zapach równie świąteczny. Brakuje jeszcze tylko zapachu choinki. Ale to już niedługo.

Wszystko zdaje się być bardziej poukładane i świąteczne niż rok temu.

15:58, ruda-baba
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 09 grudnia 2013

Ostatnio najlepiej mi w pozycji embrionalnej. Na kanapie. Pod kocem. 'Zainstalowanej' na rafałowym ramieniu.

Zapadam w sen zimowy przesypiając 11-13 godzin dziennie.

W przerwach, między jedną drzemką a drugą - tęsknię. A jak nie tęsknię, bo akurat przypada ten krótki moment między jedną delegacją a drugą, to jeździmy, załatwiamy, kupujemy, pieczemy, gotujemy, odwiedzamy, żeby potem paść bez sił...

Taki tam,

okres przedświąteczny.

16:00, ruda-baba
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11